13 grudnia 2010

Lokaty bankowe - wybór oferty

Lokaty bankowe - wybór oferty


Autorem artykułu jest Robert Grabowski




Lokaty bankowe, ocena atrakcyjności ofert, istotne czynniki które warto brac pod uwage. Krytyczne podejście do bankowych reklam lokat. Lokaty a inne formy inwestowania.

Banki kuszą nas swymi ofertami, w tym lokat terminowych, rachunków (bieżących, oszczędnościowych), funduszy (inwestycyjnych, powierniczych) oraz kredytów. Bankowość jednak ma swoje korzenie w zwyczajnej lichwie polegającej na udzielaniu pożyczek w celu osiągnięcia zysku z tytułu wysokich odsetek. Pamiętajmy o tym i do wszelkich reklam produktów bankowych podchodźmy z dystansem, czujnością i rozwagą. Celem banków jest generowanie zysków. Banki, jak mało kto, mają środki na reklamę efektowną wizualnie, kreatywną. Jednak efektowna, kreatywna reklama niekoniecznie musi być zarazem rzetelna i obiektywna, chociaż oczywiście powinna taką być. Osobnym tematem jest sprawa atrakcyjności bankowych ofert generalnie w zestawieniu z innymi formami inwestowania, jak na przykład inwestowanie w zakup nieruchomości , złoto, akcje spółek, obligacje czy inne, w zależności od okazji jaka komuś nadarza się.


Skupmy się na tym, co wszyscy widzimy, o czym wszyscy wiemy i z czego wszyscy możemy skorzystać a więc skupmy się tutaj na ofertach banków a ściślej na bankowych ofertach inwestowania pieniędzy. Niewątpliwie więc inwestowanie pieniędzy w bankach jest jednym z bezpieczniejszych oraz, co bardzo ważne i korzystne (dla banków), jednym z najprostszych i najbardziej dostępnych. Po pierwsze, przeciętny obywatel obawia się ryzyka i nie ma wiedzy oraz nie interesuje się na codzień innymi możliwościami inwestycyjnymi. Na przykład akcje na giełdzie mogą, ujmując kolokwialnie, "polecieć na łeb, na szyję". Prócz tego, aby zagrać na giełdzie (nawet nie wnikając w efekty), trzeba przyswoić sobie i zrozumieć znaczenie kilku podstawowych zasad oraz terminów a już to u niektórych osób rodzi frustrację, trudności i niechęć. Takich trudności nie ma w obliczu założenia bankowej lokaty, konta i wpłacenia pieniędzy. Po drugie, lokatę czy rachunek oszczędnościowo - rozliczeniowy może założyć praktycznie każdy, niemal niezależnie od wielkości środków, jakimi dysponuje. Inaczej jest na przykład w przypadku inwestowania w nieruchomości, to oczywiste.


Paradoksalnie, w niektórych przypadkach można inwestować środki w lokaty lub konta oszczędnościowe przy równoczesnym zaciąganiu zobowiązań finansowych. Tak jest np. w przypadku przedsiębiorców biorących samochód w leasing. Dzięki bowiem możliwości odliczenia kosztów leasingu sfinansoanie samochodu w ten sposób może być tańsze niż zakup za gotówkę. Podobnie np. w przypadku kredytów studenckich których oprocentowanie jest, można by rzec, nieprzyzwoicie niskie, gdyż są dotowane przez państwo; co więcej środki z kredytu studenckiego można z zyskiem umieszczać na lokatach bankowycyh.


Tym niemniej nawet w zakresie tylko bankowych ofert lokat, kont, rachunków i funduszy inwestycyjnych potencjalny klient powinien zachować przynajmniej minimum czujności, oraz wiedzieć, co jest w ofercie i umowie z bankiem ważne oprócz tego, o czym bank wspomina w reklamie i na jakie szczegóły zwracać uwagę, w tym porównując z ofertami innych banków. Wszystko po to, żeby, jeżeli już musi skorzystać z bankowej oferty, to żeby wybrać faktycznie tę najkorzystniejszą. Problem dotyczy nierzetelnych reklam banków oraz różnego rodzaju zwodniczych kruczków - sformułowań w umowach, ze szkodą dla klientów poprzez wprowadzanie ich w błąd. Jest to problem niebagatelny, o czym świadczy chociażby wysłanie przez Komisję Nadzoru Finansowego ostrzeżeń do kilku banków, których reklamy uznano za nierzetelne. Skutkiem takich nierzetelnych działań tracą inwestorzy którzy, gdyby mieli świadomość faktycznego stopnia atrakcyjności bankowej oferty, swoje pieniądze ulokowaliby korzystniej, niekoniecznie właśnie akurat w (danym) banku. Jednak nie ulegajmy złudzeniom, bo nawet najatrakcyjniejsza lokata bankowa nie przyniesie nikomu tak wysokiego zysku, jaki mogą przynieść niektóre inne formy inwestowania, ale obarczone oczywiście (większym) ryzykiem. Są jednak i tacy ludzie, którzy nie zainwestują pieniędzy w banku nawet jeżeli ofera będzie bezkonkurencyjna. Chodzi głównie o dłużników ściganych przez komornika oraz tych, których dochody są przynajmniej niezbyt legalnego pochodzenia i obawialiby się kontroli swojego konta przez niektóre urzędy. To tak na marginesie.

Do rzeczy jednak; przedstawmy najistotniejsze czynniki mogące różnicować atrakcyjność poszczególnych lokat bankowych. Wszyscy wiedzą o tym, ze ważne jest oprocentowanie lokaty. Generalnie, że im wyższe tym lepsze, wiadomo. Jednak już zdecydowanie mniej osób wie i rozumie to, że samą deklarację np. 8% na lokacie "wykrzyczaną" wielkimi literami i efektownie w reklamie banku należy głębiej przeanalizować a następnie porównać z ofertami lokat w innych bankach i to nie tylko tych największych, aktywnie reklamujących swoje oferty. Albowiem bywa tak, że to właśnie te najmniejsze banki, ze stosunkowo niewielkim kapitałem, aby go zdobyć i móc następnie udzielać kredytów, oferują najkorzystniejsze lokaty.


W zakresie oprocentowania lokaty ważne jest, czy jest ono stałe czy zmienia się, a także jak przedstawia się kwestia kapitalizacji odsetek. Kapitalizacja odsetek polega na dopisywaniu narosłych w wyniku oprocentowania lokaty odsetek do kwoty głównej na rachunku i tym sposobem odsetki również procentują. Im częściej bank dokonuje ich kapitalizacji tym oczywiście lepiej. Chyba większość banków dokonuje kapitalizacji odsetek co każdy miesiąc, ale są i takie, które operację tę wykonują w dłuższych odstępach czasu, czyli zwłaszcza co kwartał.


Jak wcześniej wspomniano, banki uciekają się czasem do niezbyt rzetelnej reklamy mogącej niektórych klientów wprowadzić w błąd. Przykładem i to właśnie w kwestii oprocentowania lokaty jest stosowanie tzw. oprocentowania progowego a wiec stosowanie progów w oprocentowaniu lokaty w zależności od kwoty lokaty. Czyli, przykładowo w reklamie lokaty banku słyszymy, że oprocentowanie lokaty wynosi 5%. Jednak bank nie dodaje do tego istotnej informacji a więc, że jest to oprocentowanie maksymalne, powiedzmy, że przy wartości lokaty nie mniejszej niż 15 tys. zł. a przy niżej kwocie lokaty jej oprocentowanie wynosi np. 4%. Czyli, że na oprocentowanmie wynoszące 4% mogą liczyć ci spośród klientów, którzy ulokują w banku minimum 15 tys. zł. Pozostali klienci powinni więc sprawdzić, czy inny bank nie oferuje wyższego oprocentowania przy niższej kwocie lokaty, tzn. w tym (w ich) wypadku wyższego niż 3%.


Należy też pamiętać o tym, ze oprocentowanie lokaty może być stałe ale może też być zmienne a więc zmianiać się, ulegać wahaniom w czasie przede wszystkim w zależności od zmian zachodzących na rynku a konkretnie w zależności od zmian w wysokości stopy procentowej. Pamiętajmy też, że zakładając lokatę decydujemy się na zamrożenie nasze pieniędzy.


Może się okazać, że pieniądze ulokowane na lokacie w banku będą nam potrzebne przed upływem terminu na jaki została założona. Może warto więc sprawdzić przed jej założeniem, na jakich zasadach możliwe jest jeje zerwanie i jakką część narosłych już odsetek traci się w takim wypadku. Jeżeli przewidujemy ewentualność zerwania lokaty długoterminowej, to może lepiej założyć krótkoterminową lokatę odnawialną albo po prostu konto oszczędnościowe.


---

Lokaty



Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

10 grudnia 2010

Banki i korporacje finansowe godne zaufania

Banki i korporacje finansowe godne zaufania


Autorem artykułu jest dywyn




Banki to obecnie jedne z lepiej prosperujących firm na polskim rynku, których pozycja jest praktycznie niezagrożona. Jednakże, popularne stają się też ostatnio innego typu instytucje, a mianowicie korporacje finansowe, które kierują do swych klientów równie uczciwe, a także korzystne oferty, co tradycyjne banki.

Ogromna popularność, jaką cieszą się obecnie banki, nie ulega żadnej wątpliwości. Wystarczy tylko rozejrzeć się wokół siebie, by stało się jasne, że większość naszych krewnych, znajomych czy przyjaciół posiada już pewne zobowiązania finansowe i od jakiegoś czasu spłaca zaciągnięte pożyczki czy kredyty. W dzisiejszych czasach spłacanie tego typu rat to już nawet nie norma, ale coraz częściej też konieczność. Jak bowiem kupić większe mieszkanie, sprawić sobie nowy samochód czy działkę z ogrodem, jeśli nie zaciągnie się wcześniej kredytu? W wielu przypadkach odpowiedź jest prosta – jest to niemożliwe. Mało kto dysponuje bowiem tak pokaźnymi oszczędnościami – zwłaszcza w młodym wieku – dzięki którym możliwe byłoby sfinansowanie wszystkich swoich potrzeb i zachcianek. Nic więc dziwnego, że w XXI wieku łączy nas z bankami dość silna więź. Ostatnio jednak korzystanie z usług banków czy innych tego typu korporacji nie jest już tylko przykrym obowiązkiem, ale normalną czynnością, taką jak pójście do fryzjera czy wizyta u lekarza. Okazuje się bowiem, że instytucje finansowe, takie jak choćby Polska Korporacja Finansowa Skarbiec, które przez wiele lat ciężko pracowały na zaufanie i lojalność swoich klientów, teraz cieszą się wśród nich dużym uznaniem i szacunkiem.


Z pewnością każdy z nas potrafiłby wymienić kilka nazw renomowanych banków, liderów na polskim rynku finansowym. Są to bowiem instytucje o wieloletnim doświadczeniu i długiej tradycji, których grono klientów nieustannie się poszerza. Do takich banków ostatnio dołączają inne firmy, takie jak PKF Skarbiec, które nie są instytucjami państwowymi, a które specjalizują się głównie w udzielaniu szybkich pożyczek. Dobra pożyczka to dzisiaj bowiem minimum formalności, co gwarantują firmy działające w Internecie, między innymi właśnie Polska Korporacja Finansowa Skarbiec, która jest jedną z lepiej znanych takich korporacji, a która może pochwalić się wciąż poszerzającym się gronem darzących ją zaufaniem klientów. Duża popularność takich firm nie dziwi, jeśli weźmie się pod uwagę szeroki wachlarz świadczonych przez nie usług. Korzystna i uczciwa oferta PKF Skarbiec, ale też wielu innych takich sprawdzonych firm, to bowiem Dobra Pożyczka na mieszkanie, auto lub jakikolwiek inny cel, w zależności od potrzeb czy możliwości klienta. Nic więc dziwnego, że osoby, którym zależy na błyskawicznym pozyskaniu brakujących środków finansowych, korzystają z zamieszczanych w Internecie ofert, takich jak właśnie Dobra Pożyczka.



---

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Bankowi windykatorzy straszyli i ubliżali...

Bankowi windykatorzy straszyli i ubliżali...


Autorem artykułu jest Robert Grabowski




Nie każdy dłużnik to przestępca a bezpodstawne straszenie postępowaniem karnym samo w sobie nosi znamiona przestępstwa. Kto jak kto, ale banki powinny o tym wiedzić i respektować prawo.

W telewizji nie tak dawno wiele było o skandalicznym traktowaniu klientów jednego z banków przez windykatorów tegoż banku, w rozmowach telefonicznych. Szykanowany dłużnik rozmowy nagrywał i udostępnił mediom. Wiadomo, klient spóźnia się ze spłatą kredytu, windykator dzwoni do klienta-dłużnika. Było ubliżanie, poniżanie klienta, na tym skupiły się media a przynajmniej telewizja TVN.


Natomiast wydaje się nam, że nikt nie skomentował straszenia dłużnika postępowaniem karnym, ławą oskarżonych i art. 286 Kodeksu Karnego czyli odpowiedzialnością za oszustwo. A wydaje się nam że w tej sytuacji mogły to być groźby bezprawne opisywane w art. 191 Kodeksu Karnego. Stanowi on, że "Par. 1 Kto stosuje przemoc wobec osoby lub groźbę bezprawną w celu zmuszenia innej osoby do określonego działania, zaniechania lub znoszenia, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3. Par. 2. Jeżeli sprawca działa w sposób określony w Par. 1 w celu wymuszenia zwrotu wierzytelności, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5". Otóż bezpodstawne straszenie postępowaniem karnym w takiej formie jak np. "czy mówi Panu coś art. 286 kk, będzie Pan siedział na ławie oskarżonych, itp" (chyba mniej więcej tak to brzmiało?) jest przestępstwem określonym właśnie w art. 191 Par. 2 kk.


Takie groźby windykator kierował pod adresem klienta który przecież jak mógł to kredyt spłacał terminowo a jak popadł w kłopoty to też starał się spłacać i napisał pismo o zmniejszenie rat. Taki człowiek nie jest w takiej sytuacji oszustem i nie należy go tak traktować i grozić mu odpowiedzialnością karną. Groźba bezprawna to właśnie także bezpodstawne grożenie postępowaniem karnym, przedstawieniem zarzutów i skierowaniem aktu oskarżenia osobie która przestępstwa nie popełniła i nie popełnia. Fakt iż ktoś jest dłużnikiem opóźniającym się z zapłatą automatycznie nie oznacza że jest oszustem.


Z oszustwem mamy do czynienia gdy ktoś (w przypadku kredytu) zaciąga kredyt ze z górny powziętym zamiarem niezwrócenia go. Lżony i zastraszany człowiek który, jak wynika z reportażu wciąż , pomimo kłopotów spłaca kredyt choć w niższych kwotach od ustalonych, nie wydaje się być oszustem. Prędzej zatem popełnia przestępstwo ktoś kto bezprawnie mu grozi. Jeżeli dłużnik zalega ze spłatą kredytu, to wydaje się że (zaznaczamy - wydaje się, że) owszem, można powiedziec mu np. "Jeżeli nie spłaci Pan kredytu do końca miesiąca to rozważymy skierowanie przeciwko Panu zawiadomienia na Policję o podejrzeniu popełnienia oszustwa". Absolutnie nie można jednak w sytuacji jak przedstawiona wyżej, mówić np. "oskarżą Pana, będzie pan siedział na ławie oskarżonych, będzie Pan miał kłopoty"


---

Bankowi windykatorzy ubliżali



Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Pozorne okazje kredytowe

Pozorne okazje kredytowe


Autorem artykułu jest Robert Grabowski




Manipulacja potencjalnym klientem, nierzetelne reklamy, ukrywanie minusów oferty, to codzienność w handlu, w usługach. Banki nie są wyjątkiem, też manipulują. Może nawet łatwiej im to przychodzi jako bądź co bądź instytucjom zaufania publicznego.

Zwłaszcza w okresie otwierania w Polsce kolejnych banków i generalnie rosnącej konkurencji klienci powinni mieć się na baczności aby nie pozwolić sobą manipulować. Zresztą, jest to dobra rada życiowa tak w ogóle, którą warto przemyśleć i mieć na uwadze ale ponieważ ten portal jest o kredytach i pożyczkach więc skupmy się tutaj tylko na nich. Banki lubują się w niedopowiedzeniach mających na celu zwabienie klientów przekonanych że oto trafili na ofertę lepsza niż u konkurencji. Poniewczasie (a wiec po podpisaniu umowy) może okazać się, ze wcale nie trafiliśmy najlepiej. Wymieńmy niektóre sztuczki, haczyki czy delikatniej - przejawy swoistej kreatywności ze strony banków, o których warto wiedzieć:

1. Wyjątkowo niskie oprocentowanie kredytu, marży - oczywiście każdy kredytobiorca o takim marzy, tylko może okazać się iż warunkiem korzystania z tego "przywileju" jest posiadanie w tym samym banku pakietu kilku innych produktów finansowych na co najmniej kilka lat. Chodzi np. o lokaty, o karty kredytowe. Obligatoryjnie, bez możliwości wycofania się do konkurencji.

2. Kredyt hipoteczny bez prowizji ale znów - jest warunek. Jakiż to? Ano, obowiązkowe wykupienie ubezpieczenia. Po skalkulowaniu okazuje się ze koszt ubezpieczenia zjada oszczędność na prowizji.

3. Spread, o którym coraz głośniej. Dotyczy kredytów walutowych i określa różnicę pomiędzy kursem kupna a kursem sprzedaży. Banki zarabiają na tym stosując niższy kurs przy wypłacaniu kredytu i wyższy przy jego spłacie.

4. Podawanie w ofercie niskiego oprocentowania kredytu z ukrytą (drobnym drukiem, opatrzoną gwiazdką) informacją z której wynika że nie jest to oferta dla wszystkich a jedynie dla "najlepszych klientów". Nie każdy może być "najlepszym klientem". "średnio dobry klient" (a takich jest zapewne większość) obarczony zostanie wyższym oprocentowaniem.

To tylko przykłady, trzeba liczyć się z tym że banki a dokładniej ich spece od reklamy codziennie obmyślają nowe sztuczki którymi niejednego klienta zaskoczą, niekoniecznie miło i niekoniecznie przed podpisaniem umowy.


---

Kredyty hipoteczne



Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Kredyt na podrobiony dokument

Kredyt na podrobiony dokument


Autorem artykułu jest Robert Grabowski




Zmora banków i uczciwych kredytobiorców, czyli przestęstwa z art. 297 par. 11 kk i art 286 kk. Banki muszą sobie powetować straty a klienci muszą zapłacić za naciągaczy dopuszczających się ww. przestępstw.

Proceder podrabiania dokumentów przy staraniu się o kredyt gotówkowy to niejako standard jeśli idzie o wyłudzania kredytów (co rzecz jasna absolutnie nie oznacza, że standardem w ogóle przy staraniu się o kredyt jest podrabianie dokumentów). Dokładniejsze brzmienie to posłużenie się podrobionym dokumentem. Zwłaszcza sfałszowanym zaświadczeniem o wysokości zarobków, zameldowaniu. Przestępstwo to określone jest w art. 297 par. 1 Kodeksu Karnego i zagrożone jest karą pozbawienia wolności do lat pięciu.


Osobie która dopuściła się tego przestępstwa może grozić też odpowiedzialność karna za wyłudzenie kredytu czyli oszustwo. To przestępstwo określone jest w art. 286 Kodeksu Karnego i można z tego tytułu pójść do więzienia nawet na osiem lat. Jednak zarzut oszustwa w takiej sytuacji nie jest przedstawiany przez organy ścigania obligatoryjnie, czy "z automatu". Czyli, osoba której przedstawia się zarzut z art. 297 par. 1 kk niekoniecznie musi w tej sprawie usłyszeć też zarzut z art. 286 kk, choć zapewne często jedno z drugim idzie w parze. Albowiem wyłudzenie kredytu (czyli dokonanie oszustwa na szkodę banku - kredytodawcy) ma miejsce wówczas gdy kredytobiorca zaciąga kredyt już ze z góry powziętym zamiarem niespłacenia tegoż kredytu. Przy podjęciu decyzji o przedstawieniu lub nieprzedstawieniu zarzutu wyłudzenia organy ścigania oceniają (powinny ocenić) między innymi sytuację majątkową kredytobiorcy.


Jeżeli ktoś zaciąga kredyt nie posiadając żadnego źródła dochodów ani mienia pod żadną postacią (pojazd, nieruchomość) wówczas można przyjąć że kredytobiorca wiedział że kredytu nie spłaci. Przy tej okazji warto zacytować sentencję Wyroku Sądu Apelacyjnego w Krakowie z dn. 12 listopada 1998 r. (II AKa 199/98), w której sąd stwierdził: "O ile dla ustalenia złego zamiaru sprawcy wyłudzenia kredytu liczą się tylko zaszłości z czasu popełnienia przestępstwa, to zdarzenia późniejsze mogą być pomocne w dokonaniu ustaleń zamiaru. Jeśli bowiem w trakcie starań o kredyt sprawca miał możliwość spłacenia go, a w przyszłości nastąpiły zdarzenia obiektywne, które załamały rentowność kredytowanego przedsiębiorstwa, może to być dowodem, że brak spłaty kredytu nastąpił bez wcześniejszego złego zamiaru sprawcy."


Oczywiście fakt posłużenia się przez delikwenta podrobionym dokumentem "nie pomaga" mu w kwestii oceny przez organy ścigania czy dokonał on wyłudzenia i możliwy jest kumulatywny zbieg przestępstwa określonego w art. 297 § 1 kk. z oszustwem, określonym w art. 286 § 1 kk. Oczywiście może on bronić się przed zarzutem oszustwa twierdząc np. że kredyt miał zamiar spłacić, że posiada majątek (lecz pilnie potrzebny był mu szybki kredyt, bez czasochłonnych formalności i stąd ten występek - podrobienie), że posiada wierzytelności u osób trzecich, itp. Osoba oskarżona o wyłudzenie, w tym o wyłudzenie kredytu może zostać skazana na bezwarunkową karę pozbawienia wolności (bezwzględna odsiadka) lub na karę pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem wykonania kary na okres próby.


Dla pokrzywdzonego wierzyciela takie skazanie dłużnika w zawieszeniu może być lepsze niż bezwarunkowa odsiadka. Często bowiem sąd w takich przypadkach nakazuje skazanemu naprawienie szkody poprzez zwrot wyłudzonego kredytu, pożyczki. Jeżeli w okresie próby (wynoszącej np. trzy lata) skazany nie zwróci pieniędzy, wówczas sąd może odwiesić wykonanie kary pozbawienia wolności. Może to doprowadzić do przynajmniej częściowego zwrotu kredytu zwłaszcza w przypadku tych skazanych którzy oficjalnie nie posiadają żadnego majątku ani źródła dochodu kiedy to egzekucja komornicza raczej skazana jest na bezskuteczność. Czasen jednak tacy ludzie pieniądze mają, pracują na czarno, prowadzą biznes na podstawione osoby i zagrożenie odwieszeniem kary czyli przysłowiową odsiadką powoduje, że pieniądze wracają do wierzyciela.


Jednak kto wie czy nie częściej, potencjalna perspektywa więziennej odsiadki nie wywołuje oczekiwanego skutku. Podejrzany (albo już skazany) nie posiada nawet ukrytych dochodów, majątku. Często jest degeneratem który posłużył jako "słup" a pieniądze z kredytu zainkasował (bezkarny) "mózg" a "słup" otrzymał tylko działkę np. na wino. Wtedy koszty muszą pokryć uczciwi kredytobiorcy.


---

Kredyt gotówkowy



Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl