17 grudnia 2010

Największy sekret skrywany przez banki

Największy sekret skrywany przez banki


Autorem artykułu jest Aleksander Łamek




Niedawno wpadła w moje ręce książka Colina Barleya-Smitha pt. „Dlaczego wciąż brakuje nam pieniędzy”, która ujawnia największą tajemnicę bankową wszechczasów.
Powszechnie uważa się, że banki są pośrednikiem, który przyjmuje pieniądze od jednych klientów, a następnie pożycza je innym klientom. Barley-Smith twierdzi, że to nieprawda. Według niego banki nie pożyczają pieniędzy klientów, tylko tworzą nowy pieniądz i dopiero on jest pożyczany kredytobiorcom. Aby ułatwić zrozumienie tej tezy, przedstawię ją na konkretnych przykładach.

Wyobraź sobie, że twój kolega poprosił Cię, abyś pożyczył mu tysiąc złotych. Umawiacie się, że przelejesz mu tę kwotę ze swojego konta bankowego na jego konto. Tak też robisz. W wyniku tej operacji z twojego konta bankowego znika te tysiąc złotych, a pojawia się na koncie twojego znajomego. Jest to typowa transakcja pożyczania pieniędzy.

Teraz wyobraź sobie inną sytuację. Wpłacasz na swoje konto bankowe tysiąc złotych. Twój bank pragnie pożyczyć te tysiąc złotych innemu klientowi, który potrzebuje kredyt w takiej wysokości. A zatem bank pożycza twoją wpłatę kredytobiorcy. Tak, według powszechnej opinii, funkcjonują banki.

Jednak Barley-Smith zwraca uwagę na pewną dziwną rzecz. Skoro twoje pieniądze zostały pożyczone kredytobiorcy, to dlaczego nadal są zaksięgowane na twoim koncie bankowym? Jeżeli masz konto bankowe, a na nim jakieś pieniądze (czy to na zwykłym koncie, czy na lokacie), to czy zdarzyło się kiedykolwiek, aby te pieniądze zniknęły z twojego konta? Oczywiście, że nie. A zatem jak mogły znaleźć się na koncie kredytobiorcy, skoro cały czas są zaksięgowane na twoim koncie?

Gdy pożyczyłeś swoje pieniądze koledze, to zniknęły one z twojego konta, a pojawiły się na jego. Dlaczego w przypadku transakcji pożyczkowej dokonywanej przez bank, nie dzieje się tak samo? Dlaczego pracownik banku, chcąc pożyczyć twoje pieniądze kredytobiorcy, nie przelewa ich z twojego konta na jego konto?

Bank tego nie robi, a zamiast tego robi coś innego. Mianowice pod zastaw twoich pieniędzy, które ani na sekundę nie znikają z twojego konta, dokonuje zaksięgowania na koncie kredytobiorcy tysiąca złotych. Nie jest to twoje tysiąc złotych (bo on cały czas jest zaksięgowany na twoim koncie). Co ciekawe, ta niezwykła operacja dokonana przez bank nie narusza jego bilansu. Dla niewtajemniczonych bilans to zestawienie aktywów i pasywów banku. Aktywa to m.in. jego pożyczki, a pasywa to np. depozyty. Zgodnie z zasadami rachunkowości pasywa zawsze muszą równać się aktywom. I w opisanej wyżej transakcji pożyczania pieniędzy przez bank, po stronie aktywów mamy tysiąc złotych i po stronie pasywów też. Wszystko się zgadza z wyjątkiem tego, że nie była to pożyczka w normalnym tego słowa znaczeniu.

Widzimy zatem, że bank nie pożycza pieniędzy klientów, a tworzy nowy pieniądz w postaci odpowiedniego zapisu na koncie bankowym kredytobiorcy, zabezpieczony zdeponowanymi w banku pieniędzmi. Ale to jeszcze nie wszystko.

Wyobraźmy sobie jeszcze inną sytuację. Wkładasz do banku tysiąc złotych. Bank w oparciu o te tysiąc złotych kreuje tysiąc złotych kredytu. Jednak nie pożycza go innemu klientowi, tylko chce go pożyczyć drugiemu bankowi.

Drugi bank cierpi na niedobór depozytów i w związku z tym nie może udzielić tyle kredytów, ile by chciał. Dlatego zwraca się do naszego banku o pożyczkę w wysokości tysiąca złotych. Nasz bank mu jej udziela. Gdy drugi bank otrzymuje pożyczkę, to wartość przechowywanych w nim pieniędzy rośnie o tysiąc złotych. Dzięki temu bank ten może pod zastaw tego nowego tysiąca zaksięgować nowy kredyt w wysokości tysiąca złotych i udzielić go jakiemuś swojemu klientowi.

Co to oznacza w praktyce? Oznacza, że Ty nadal masz zaksięgowany tysiąc złotych na swoim koncie w banku, twój bank ma zaksięgowany tysiąc złotych kredytu, który udzielił drugiemu bankowi. Drugi bank dzięki tym pieniądzom zaksięgował kolejny kredyt, który udzielił swojemu klientowi. Doszło do kolejnego rozmnożenia pieniędzy.

Dodam, że gdy kredyt zostanie przez kredytobiorcę spłacony, to wtedy bank po prostu kasuje z jego konta bankowego odpowiednią kwotę kredytu. Zwróć uwagę, że gdyby to była klasyczna pożyczka, to ta zwracana kwota powinna wrócić na konto pożyczkodawcy, czyli na twoje konto. Ale doskonale wiesz, że tak się nie dzieje.

Zgodnie z prawem tylko bank centralny może tworzyć nowy pieniądz. Tymczasem okazuje się, że banki prywatne również to robią. Następnie te pieniądze banki mogą pożyczać np. rządowi i zarabiać na odsetkach od długu publicznego.

Barley-Smith twierdzi, że w gospodarce kapitalistycznej większość pieniądza ma postać kredytu. Możemy stąd wyciągnąć wniosek, że gdy robimy zakupy, to nie płacimy tylko podatków rządowi (w postaci VATu i akcyzy), ale również płacimy podatki bankom w postaci odsetek od kredytów, które są wkalkulowane w ceny towarów i usług.

Jeśli Barley-Smith faktycznie ma rację, to dlaczego procederu tworzenia pieniędzy przez prywatne banki nie ukróci się? Barley-Smith twierdzi, że wynika to m.in. z faktu, że prawie nikt nie dostrzega istnienia tego mechanizmu. Nawet większość bankowców. Wydaje się to być niemożliwe, a jednak dzieje się tak, gdyż oficjalna wersja działania banków idealnie pasuje do tego, co przeciętny człowiek, jak i bankowiec, widzi na co dzień: banki pożyczają pieniądze klientów, przy czym wielkość pożyczek nie przekracza wielkości zgromadzonych na kontach banków pieniędzy klientów.

Na uwiarygodnienie swojej tezy Barley-Smith przytacza kilka stron cytatów z różnych publikacji i raportów, gdzie eksperci, politycy, prezesi banków i ministrowie potwierdzają słuszność jego tezy, że banki poprzez kreowanie depozytów oraz kredytów mogą tworzyć pieniądz.

Na pewno przedstawiona wyżej teza wymaga dogłębnej analizy, jednak zwykła logika przytaczanych faktów wskazuje na to, że funkcjonowanie banków opiera się na innych, niebezpiecznych zasadach, z istnienia których nie zdajemy sobie sprawy.

Powyższy artykuł stanowi fragment bezpłatnej książki "Jak stworzyć raj na Ziemi".

Zabroniony jest przedruk tego artykułu bez podania źródła! Przedruki moich artykułów regularnie sprawdzam poprzez Google.
---

Aleksander Łamek jest autorem wielu bezpłatnych książek o samorozwoju, które można ściągnąć z jego strony www.aleksanderlamek.pl

Zabroniony jest przedruk tego artykułu bez podania stopki! Przedruki moich artykułów regularnie sprawdzam poprzez Google.



Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Dlaczego nigdy nie spłacimy naszego narodowego długu?

Dlaczego nigdy nie spłacimy naszego narodowego długu?


Autorem artykułu jest Aleksander Łamek




W gospodarce kapitalistycznej budżety większości państw cierpią na deficyt budżetowy.
W gospodarce kapitalistycznej budżety większości państw cierpią na deficyt budżetowy. Powodem tego są zbyt duże wydatki w stosunku do wpływów budżetowych. Dlatego państwa dążą do jak największego wzrostu gospodarczego, gdyż wtedy, dzięki większym wpływom, mają szansę zredukować ten deficyt.

Dla większości ludzi deficyt budżetowy to coś mało realnego, co przeciętnego obywatela nie obchodzi. Nie zdają sobie oni sprawy z tego, że deficyt budżetowy oznacza konieczność pożyczania na jego pokrycie pieniędzy. A pieniędzy tych budżet nie dostaje za darmo. Musi za nie zapłacić odsetkami od pożyczki. Według obliczeń portalu Money.pl1 za każdy 1 tysiąc złotych deficytu budżetowego, my podatnicy będziemy musieli zapłacić 260 zł łącznych odsetek.

W 2008 roku zadłużenie Polski sięgnęło kwoty 600 mld złotych. Jakim cudem Polska ma spłacić tak kolosalny dług? Skąd mamy wziąć na to pieniądze, skoro rok w rok mamy deficyt i zadłużamy się coraz bardziej? Odpowiedź jest oczywista. Nigdy tego długu nie spłacimy. Czy ktoś naprawdę wierzy, że Polska będzie mogła jakimś cudem uzyskać nadwyżkę budżetową w wysokości np. 20 mld zł rocznie i uda się ją utrzymać przez 30 lat (20 mld x 30 lat = 600 mld)? Bądźmy trochę poważni. W gospodarce kapitalistycznej nigdy tego długu nie spłacimy.

Konsekwencje tej sytuacji są dwie. Musimy co roku wydawać ponad 30 mld złotych na obsługę tego długu (czyli na odsetki). Drugą konsekwencją jest to, że kiedyś obywatele oraz inwestorzy mogą uznać nasz kraj za zbyt zadłużony i nie będą chcieli pożyczać budżetowi pieniędzy. I skąd wtedy weźmiemy 600 mld na spłatę tego długu?

Najciekawsze w tym jest to, że pożyczkodawcy, czyli głównie banki, doskonale zdają sobie sprawę z tego, że nigdy nie odzyskają tych pieniędzy. W takim razie dlaczego chętnie pożyczają kolejne pieniądze państwom na całym świecie? Ponieważ zarabiają one na odsetkach od długu, a nie na jego spłacie. Jeżeli jakieś państwo podjęłoby działania mające na celu zlikwidowanie deficytu budżetowego oraz wygenerowanie nadwyżki, którą będzie można przeznaczyć na stopniową redukcję długu, to banki na tym stracą. Mniejszy dług danego państwa oznacza mniejsze odsetki od niego, czyli mniejsze zyski dla banku.

A co jeśli faktycznie jakiś kraj zbankrutuje? Wtedy banki stracą pożyczone mu pieniądze. Tylko, że to nie będą pieniądze banków, ale ich klientów.

Co więcej, te pieniądze są gwarantowane przez rząd. Państwa pożyczają pieniądze od banków krajowych oraz zagranicznych. Jeżeli np. Polska zbankrutuje, to wtedy polski dług zaciągnięty w bankach zagranicznych będą musiały pokryć rządy państw, w których znajdują się te banki. Z kolei polskie banki teoretycznie powinny otrzymać wsparcie od polskiego rządu, który gwarantuje depozyty. Tylko, że ponieważ kraj właśnie zbankrutował, więc oczywiście żadnego wsparcia nie będzie. Banki upadną, a ludzie stracą swoje pieniądze ulokowane w nich. Zbankrutuje nie tylko gospodarka, ale też obywatele. Polskie banki wprawdzie też zbankrutują, ale ich właściciele będą mogli bez problemu i niewielkim nakładem środków założyć lub kupić inne banki.

Powyższy artykuł stanowi fragment bezpłatnej książki "Jak stworzyć raj na Ziemi".

Zabroniony jest przedruk tego artykułu bez podania powyższego źródła. Przedruki moich artykułów regularnie sprawdzam poprzez Google i wyłapuję przedruki bez podanego źródła.
---

Aleksander Łamek jest autorem wielu bezpłatnych książek o samorozwoju, które można ściągnąć z jego strony www.aleksanderlamek.pl

Zabroniony jest przedruk tego artykułu bez podania stopki! Przedruki moich artykułów regularnie sprawdzam poprzez Google.



Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

2 lata z programem „Rodzina na swoim”

2 lata z programem „Rodzina na swoim”


Autorem artykułu jest Sebastian Dudek




Gdy w 2007 roku powstawał rządowy program „Rodzina na swoim” wydawało się, że będzie to kolejny pomysł urzędników który istnieje jedynie na papierze. Szalejące ceny nieruchomości w miastach sprawiały, że limity cen na zakup mieszkania z dopłatą nijak się miały do tych rynkowych.

Dopiero nadejście spowolnienia na rynku nieruchomości, a także sukcesywne podwyższanie tych limitów sprawiły, że rok 2009 możemy nazwać rokiem „Rodziny na swoim".


W trzecim kwartale tego roku na warszawskim rynku będzie 26% mieszkań spełniających kryteria rządowego programu, natomiast w Poznaniu będzie to aż 64%. Jedynie Kraków wyłamuje się z grupy, gdyż tylko co dziesiąte mieszkanie w mieście na tamtejszym rynku będzie spełniać wymagania programu.


Zanim jednak podejmiemy decyzję o wzięciu kredytu z programem „Rodzina na swoim" warto odpowiedzieć sobie na kilka pytań i sprawdzić, czy jest to na pewno oferta dla nas.


Pytanie 1


Dla kogo jest przeznaczony ten program?


Wg. ustawy będzie to małżeństwo lub osoby samotnie wychowujące przynajmniej jedno małoletnie dziecko ewentualnie dziecko, bez względu na jego wiek, na które pobieramy zasiłek pielęgnacyjny. Z programu mogą też skorzystać osoby mające na utrzymaniu dziecko do ukończenia przez nie 25 roku życia, które się uczy bądź studiuje. Warunkiem jest również to, że żadna z tych osób nie mogła być stroną innej umowy kredytu preferencyjnego. Żeby skorzystać z dopłaty w dniu zawarcia umowy kredytu nie można także być właścicielem budynku mieszkalnego lub lokalu mieszkalnego w budynku wielorodzinnym (prawo własności lub współwłasności, prawo spółdzielcze własnościowe lub spółdzielcze lokatorskie).


Pytanie 2


Co możemy sfinansować?


Z programem „Rodzina na swoim" możemy zakupić: lokal mieszkalny, spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu, dom jednorodzinny. Może być również sfinansowany koszt: wkładu budowlanego, przebudowy lub rozbudowy budynku mieszkalnego,adaptacji budynku lub lokalu o innym przeznaczeniu na cele mieszkalne.


Pytanie 3


Jaką wartość będzie miało nasze mieszkanie i jak duży metraż?


Żeby skorzystać z programu metraż naszego mieszkania nie może przekroczyć 75 mkw. , natomiast metraż domu ma limit 140 mkw. Cenę maksymalną za metr kwadratowy oblicza się, natomiast mnożąc cenę kredytowanej nieruchomości oraz średniego wskaźnika przeliczeniowego kosztu odtworzenia 1 mkw. powierzchni użytkowej budynków mieszkalnych.


Pytanie 4


Czy na tym zyskamy?


To czy dopłata będzie atrakcyjna zależeć będzie przede wszystkim od uzyskanego oprocentowania w danym banku. W najgorszych ofertach bankowych kredytów hipotecznych marże mogą być zbyt wysokie. Oznacza to, że niektóre oferty będą droższe nawet z dopłatami od najlepszych ofert na rynku, gdzie nie wykorzystamy pomocy państwa. Podsumowując realne obniżenie kosztów kredytowania będzie najbardziej atrakcyjne, gdy oferta wybranego banku jest również tania.


Pytanie 5


W jakich walutach weźmiemy kredyt?


Program „Rodzina na swoim" daje możliwość zaciągania kredytu tylko w złotych, więc nie ma możliwości, żeby np. zmniejszyć dodatkowo ratę kredytu indeksowanego w walucie obcej. Mamy, natomiast możliwość karencja w spłacie, która może wynieść nawet 6 miesięcy.


Pytań i odpowiedzi na pewno mogłoby być więcej, ale te przedstawione powyżej dają podstawę do dalszych rozważań już w gronie rodzinnym nad atrakcyjnością rządowego programu. Jedno jest pewne kredyt mieszkaniowy to zobowiązanie na długie lata, więc na pewno warto dogłębnie przemyśleć wszystkie za i przeciw danego rozwiązania, zanim podejmie się ostateczna decyzję.






---

Artykuł pochodzi ze strony www.e-sezam.pl



Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Uwolnij się od banków

Uwolnij się od banków


Autorem artykułu jest Mariusz Drejer




Artykuł prezentuje kilka wskazówek zarówno dla osób, które planują atrakcyjnie ulokować swoje oszczędności, jak i tych które szukają taniego kredytu i mają dość banków, lichwiarstwa oraz firm które żerują na kłopotach innych ludzi.

Jak się okazuje, bank wcale nie jest niezbędny do atrakcyjnego inwestowania bądź pożyczania pieniędzy. Alternatywą dla banków są pożyczki społecznościowe. To nowość na polskim rynku. Ich idea jest prosta - osoby fizyczne pożyczają sobie pieniądze bez pośrednictwa banków. Pożyczki realizowane są pomiędzy użytkownikami sieci internetowej (ludzie pożyczają bezpośrednio ludziom).


W zależności od potrzeb, możesz występować w roli pożyczkodawcy jak i pożyczkobiorcy. Sam możesz decydować (niczym bankier !!!) komu sfinansować pożyczkę, jaką kwotę pożyczyć, na jaki procent i w jakim terminie ma zostać spłacona.


Dzięki temu pożyczkodawcy mogą zainwestować na wiele wyższy procent niż oferują lokaty bankowe, a pożyczkobiorcy pożyczą pieniądze zaoszczędzając na opłatach bankowych oraz manipulacyjnych. Takie kredyty mogą być nawet kilkakrotnie tańsze niż zaciągane w banku, bo górną granicą oprocentowania pożyczki społecznościowej określoną w prawie jest 20 proc. w skali roku i nie ma praktycznie żadnych opłat. Pożyczając 10 tys. zł na rok w serwisie społecznościowym zapłacimy do 2 tys. zł odsetek, a w banku koszt pożyczki może wynieść nawet 4-4,5 tys. zł. Platforma pośrednicząca w transakcjach pobiera niewielką prowizję, gwarantując bezpieczeństwo oraz zaplecze (umowy, weryfikację danych, pomoc przy windykacji niespłaconych należności).

Pożyczki społecznościowe gwarantują bezpieczeństwo i poufność danych klientów. Podlegają przepisom dotyczącym zasad bezpieczeństwa tak jak każdy inny produkt czy usługa. Wszystkie regulacje przechowywania dokumentów klientów regulują odpowiednie akty prawne. Inwestorzy pożyczający swoje pieniądze mogą spać spokojnie. Uchylanie się od obowiązku spłacania pożyczki pociąga za sobą konsekwencje, jak w każdej innej instytucji finansowej. Zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa zgłaszane jest na policji, a do drzwi dłużnika zapuka komornik.

Pożyczki społecznościowe na świecie

Wszystko zaczęło się w Wielkiej Brytanii. Pierwszy serwis tego typu – Zopa – wystartował w 2005 roku. Od tego czasu na świecie powstało kilkadziesiąt witryn tego typu, z których większość przetrwała próbę czasu. Badania przeprowadzone przez agencję Social Futures Observatory wykazały, że 74% obywateli Wielkiej Brytanii rozważało w pewnym momencie skorzystanie z Zopy zamiast z banków komercyjnych. Uważa się, że przyczyny tego mogą być dwie – z jednej strony niechęć osób prywatnych do instytucji finansowych, przez wielu uważanych za „krwiopijcze”, z drugiej zaś imponujące wskaźniki finansowe uzyskane przez uczestników systemu. Wartość europejskiego rynku pożyczek społecznościowych w 2008 roku wyniosła 55 mln euro, a amerykańskiego 179 mln dolarów (źródło: www.netbanker.com).

W Stanach Zjednoczonych inwestycje w pożyczki P2P są postrzegane jako dobra alternatywa wobec funduszy inwestycyjnych. Działający na rynku amerykańskim od 2006 serwis „Prosper” obsłużył do tej pory kredyty społecznościowe na kwotę ponad 130 milionów dolarów. Na rynku USA zarejestrowanych jest 8 aktywnie działających serwisów społecznościowych. Podobne serwisy obsługują internautów w Australii, Japonii, Chinach, Niemczech, Wielkiej Brytanii, Włoszech.

Pożyczki społecznościowe w Polsce

Pierwszy serwis o nazwie Kokos.pl. wystartował w lutym 2008. Patronat nad projektem objęła firma Blue Media. Firma ta znana jest m.in. z doładowań elektronicznych telefonów przedpłaconych przez Internet oraz systemów płatności on-line dla banków. Blue Media tylko w roku 2008 przetworzyła ponad 10 milionów transakcji internetowych na kwotę ponad 370 mln złotych. Klientami firmy są wiodące banki w Polsce oraz operatorzy telekomunikacyjni.

W styczniu 2009 powstała Smava (spółka córka europejskiego potentata smava.de, założonego przez twórców eBaya). Koszt stworzenia i uruchomienia projektu Smava przekroczył 8 milionów złotych. W odróżnieniu od Kokos.pl, platforma Smava dodatkowo weryfikuje tożsamość osoby ubiegającej się o pożyczkę oraz zaświadczenie o zarobkach bezpośrednio u pracodawców. Do wejścia na Polski rynek serwis Smava przygotowywał się aż 18 miesięcy. Tyle czasu wymagało zbudowanie działającego oraz co najważniejsze bezpiecznego rynku pożyczek między ludźmi.

Trzecim serwisem działającym na naszym rynku od marca 2008 jest Finansowo.pl. Kwoty, którymi możemy obracać nie są wielkie – maksymalna kwota jednorazowej pożyczki nie może przekroczyć 1000 złotych, kwota inwestycji zaś do 500 złotych. Finansowo.pl stał się chyba najbardziej „społecznościowym” spośród serwisów tego typu. Pożyczki są udzielane nie między anonimowymi inwestorami i pożyczkobiorcami, ale wśród ludzi, którzy się znają.

W Polsce pożyczki społecznościowe dostępne są dopiero od niedawna, stąd też liczba transakcji i użytkowników nie jest jeszcze precyzyjnie zmierzona. Analizy mówią, że cały krajowy rynek w 2008 roku wyniósł 15 mln zł i rozwija się w tempie 20% miesięcznie!

Jak to działa ?

W serwisie pożyczek społecznościowych Kokos.pl kwota pożyczki dzielona jest pomiędzy wielu pożyczkobiorców. To ogromna zaleta tego systemu, ponieważ zostaje zminimalizowane ewentualne ryzyko inwestora. Również ze względu na bezpieczeństwo, po rejestracji i weryfikacji w systemie możesz zwrócić się o pożyczkę w wysokości min. 500 zł i maksymalnie 1.000. zł. Po 3 miesiącach od aktywacji konta pożyczsz do 2.500.zł, po 6 miesiącach do 5.000. zł, po 9 miesiącach do 10.000. zł.

Jeśli zatem dzięki pożyczce chcesz kupić np. samochód, musisz zdobyć zaufanie inwestorów. Kolejną pożyczkę będziesz mógł zaciągnąć niezależnie od spłacenia w całości uprzednio pożyczonej kwoty. Spełniając warunki tzw. ratingu, po roku możesz pożyczyć max. 25 000 zł !!!

Przykład:

Pożyczyłeś 1000 zł, z czego 600 zł spłaciłeś terminowo, a Twoje konto jest już aktywne nieprzerwanie od 3 miesięcy. Zgodnie z obowiązującymi zasadami Twój limit wynosi teraz 2 500 zł, możesz zatem pożyczyć kolejne 2 100 zł.

Ostateczna decyzja o udzieleniu lub odmowie udzielenia pożyczki należy do samych inwestorów. W jej podejmowaniu pomocny jest rating - to niezależna ocena wiarygodności użytkownika. Budowana jest w oparciu np. o pięciogwiazdkową skalę przypisaną każdemu użytkownikowi automatycznie po zarejestrowaniu konta.

Kto buduje rating ?

Pożyczkobiorca – po zarejestrowaniu konta i otrzymaniu pierwszej gwiazdki może wystąpić o udzielenie pożyczki (poprzez założenie aukcji). Choć kolejne gwiazdki nie wpływają wprost na możliwość wzięcia pożyczki, to bez wątpienia pożyczkodawcy będą bardziej chętni udzielić pożyczki użytkownikowi, który ma wysoki rating.

Pożyczkodawca – uzyskanie pierwszej gwiazdki nie jest niezbędne do zainwestowania. Należy jednak pamiętać, iż rating budowany jest również w oparciu o łączną wysokość pożyczek udzielonych przez danego pożyczkodawcę.

Warto już dzisiaj budować zaufanie u pożyczkodawców, od tego zależy możliwość zaciągnięcia większego kredytu w przyszłości.

Więcej informacji na temat pożyczek społecznościowych znajduje się w poradniku który możesz pobrać za strony http://www.poradybankowe.com.pl Tam też możesz się zarejestrować zarówno w serwisie Kokos.pl jak i Smava. ---



Mariusz Drejer
http://www.poradybankowe.com.pl




Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl


---

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Nastaje era słabości banków?

Nastaje era Słabości banków ?


Autorem artykułu jest Marcin Pierzchała




Jak zdążyliśmy się przekonać w ostatnich miesiącach polityka większości państw uległa zmianie, mam tu na myśli głównie duże ograniczenie importu, co miało powstrzymać masową utratę stanowisk pracy i załamanie się systemu gospodarczego państwa...

W trudnych czasach musimy odpowiednio i skrupulatnie operować naszymi środkami finansowymi. Nasza świadomość w dziedzinie Finansowości powinna być coraz to większa. Typowym przykładem skutecznego powstrzymania importu chińskich opon do Usa jest podnoszenie na nie cła. Na niedawnym spotkaniu ministrów finansów Grupy 20 w Londynie, sekretarz skarbu USA Tim Geithner uzyskał wstępną zgodę na swe pomysły w sprawie wzmocnienia regulacji. najważniejszą zmianą jest postawienie bankom i parabankom wymogu posiadania większego kapitału. Zaproponował podwyższenie wymogów kapitałowych, w największym stopniu dla firm ważnych systemowo oraz limit całkowitego lewarowania. Jeżeli wyżej wymienione propozycje spotkają się z aprobatą to światowy system finansowy będzie o wiele lepiej chroniony w przyszłości. rządy powinny razem przeciwstawić się presji na rzecz mniej dolegliwego dla banków reżimu kapitałowego


---

Nazywam się Marcin i zapraszam na mój portal http://finanse.maxportal.com.pl



Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl