31 stycznia 2017

Bankowość internetowa - zalety

Bankowość internetowa - zalety


Autor: Monika Dywijska


Człowiek się ciągle rozwija, a wraz z rozwojem siebie robi to również z otaczającym go światem. Rozwój nie omija również naszej ekonomii, finansów i tego w jaki sposób nimi zarządzamy.


Wraz z ulepszaniem i coraz głębszym oddziaływaniem Internetu na nasze życie, powstawaniem sklepów internetowych i elektronicznych przelewów, wpleciono w jego sieć nasze pieniądze, tworząc bankowość internetową . Dzięki niej mamy stały dostęp do swoich pieniędzy, możemy płacić w każdym momencie dnia i nocy, nie musimy nosić przy sobie pieniędzy – wystarczy mobilna aplikacja. Jakie są zalety bankowości mobilnej? Tego dowiecie się w poniższym artykule.

Szybki i stały dostęp do swoich finansów

Jeszcze do 2004 roku przelew trwał co najmniej dwa dni, odpowiednie dokumenty musiały zostać wysłane kurierem z banku do banku, po czym dopiero następowało zaksięgowanie środków na koncie odbiorcy. Tak działał system Sybir, dziś nasze przelewy, ale nie tylko one, opierają się na systemie ELIXIR, który działa dzięki się technologiom teleinformatycznym, w wyniku czego przelewy wewnątrzbankowe dokonywane są w ciągu kilku chwil, a międzybankowe w kilka godzin. Dobrze, ale co z tego wynika? Przede wszystkim fakt, że w każdym momencie dnia czy nocy możemy za coś sprawnie zapłacić, a przelane środki zostaną szybko zaksięgowane. Oczywiście większość płatności internetowych wykonywanych jest w jeszcze sprawniej działających systemach np. BlueCash.

Inną zaletą bankowości elektronicznej z pewnością jest to, że w każdej chwili logując się na swoje konto w internecie możemy sprawdzić ile posiadamy środków, zamówić kartę płatniczą, przelać środki, zastrzec skradzioną kartę, złożyć wniosek o kredyt i wiele innych rzeczy. Nie musimy nigdzie iść, stać w kolejce, czekać i poświęcać wielu chwil na rozmowę z konsultantem, a jeśli już tak bardzo chcemy z konsultantem porozmawiać to możemy zawsze zadzwonić na infolinię.

Aplikacje bankowe

Bankowość elektroniczna zaistniała już wcześniej, aplikacje bankowe to ciąg dalszy jej ewolucji. W momencie kiedy powstały smartfony, te mini komputery, które ciągle nosimy przy sobie, banki stwierdziły, że chcą, aby ich klienci mieli dostęp do swoich kont osobistych z poziomu tych urządzeń.

Logując się w aplikacji, w każdym momencie możemy wykonać przelew, doładować telefon, skorzystać z szybkich płatności BLIK, dzięki którym nie musimy posiadać przy sobie portfela czy nawet karty płatniczej. To nie wszystko – w aplikacji mobilnej wniesiemy wniosek o szybki kredyt, sprawdzimy historię rachunku, spojrzymy na swoje lokaty, karty, kredyty czy ubezpieczenia, a wszystko to w zależności od możliwości, jakie stwarza nam nasz bank.

Internet stał się drugim światem, w którym istniejemy tak samo, jak w tym realnym. Posiadamy profile na portalach społecznościowych, rozmawiamy z ludźmi, oglądamy filmy, robimy zakupy, dokonujemy formalności, a bankowość elektroniczna w tym przypadku musiała zaistnieć. Chyba nie można sobie wyobrazić bez niej dzisiejszego internetu.


Szukasz konta z obsługą bankowości internetowej dla siebie? Porównaj na: http://direct.money.pl/kontaosobiste/.

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Ubezpieczenie niskiego wkładu własnego - nielegalne

Ubezpieczenie niskiego wkładu własnego - nielegalne


Autor: Jarosław Jastrzębski


W umowach kredytowych wielu Polaków znalazły się postanowienia umów, które naruszają prawa konsumentów i które w sposób niezasadny uprawniają do obciążania kredytobiorców kolejnymi opłatami związanymi z zaciągniętym kredytem.


Problem dotyczy bowiem tzw. ubezpieczenia niskiego wkładu własnego, które zostało narzucone tym kredytobiorcom, którzy nie posiadali wystarczającego wkładu na zakup wymarzonego mieszkania lub domu. Ubezpieczenie to stanowi rzekomo zabezpieczenie banku udzielającego kredyt hipoteczny przed tym, że konsument chcący uzyskać kredyt hipoteczny nie posiada na ten cel wystarczających środków finansowych. Jak twierdzą przedstawiciele sektora bankowego ubezpieczenie to ma zabezpieczać ryzyko banku udzielenia takiego kredytu. W rzeczywistości ubezpieczenie niskiego wkładu (zwane potocznie UNWW) stanowi rodzaj dodatkowej i często wręcz obowiązkowej opłaty narzucanej przez banki konsumentom i stanowiącej formę obciążenia klienta kosztami prowadzonej przez bank działalności gospodarczej.

Temat ten stał się wyjątkowo głośny na skutek licznych pozwów sądowych wytaczanych bankom przez klientów, którzy zorientowali się, iż ubezpieczenie to w sposób rażący narusza ich prawa oraz jest niezgodne z powszechnie obowiązującymi przepisami prawa. Zgodnie z orzecznictwem sądowym postanowienia umowy kredytowej dotyczące tego ubezpieczenia stanowią klauzule abuzywne i wszelkie składki pobrane od kredytobiorców podlegają zwrotowi na rzecz konsumentów jako świadczenie nienależne. Problem stał się na tyle poważny, iż kwestią ubezpieczenia niskiego wkładu własnego zajął się nawet Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, który w jednym ze swoich wyroków (z dnia 24 sierpnia 2012 r. sygn. XVII AmC 2600/11) stwierdził:

„postanowienie nakładające na konsumenta obowiązek poniesienia kosztów ubezpieczenia, nie obejmując go jednak ochroną ubezpieczeniową, nie tylko rażąco narusza jego interesy, ale także godzi w dobre obyczaje. W efekcie takiego ukształtowania umowy bank przerzuca ryzyko prowadzenia działalności gospodarczej na konsumentów. Żądanie opłacenia składek z tytułu umowy ubezpieczenia od kredytobiorcy zasadne i uprawnione wydaje się jedynie w sytuacji, gdy kredytobiorca jest stroną umowy lub uposażonym z tytułu umowy.”.

Należy więc postawić sobie pytanie co też takiego znajduje się w umowach kredytowych wielu Polaków, że temat ubezpieczenia niskiego wkładu własnego stał się na tyle popularny, iż w Internecie powstało wiele stron internetowych dotyczących pozwów skierowanych przeciwko tym bankom, które zdecydowały się na pobieranie od kredytobiorców tego typu opłat.

Problem sprowadza się w zasadzie do tego, że ubezpieczenie to nie odpowiada konstrukcji tradycyjnego ubezpieczenia. Przykładowo przy ubezpieczeniu na życie płacimy składkę ubezpieczeniową, wiemy że jesteśmy objęci ochroną ubezpieczeniową, wiemy co jest objęte ubezpieczeniem oraz, że w sytuacji np. naszej śmierci lub innego zdarzenia otrzymamy określoną kwotę tytułem wypłaty odszkodowania.

Przy ubezpieczeniu niskiego wkładu własnego jest zupełnie inaczej, czego niestety większość konsumentów podpisując umowy kredytowe nie jest do końca świadoma na co się godzi, a w niektórych zaś przypadkach nawet celowo banki nie informowały (lub dezinformowały) osoby podpisujące umowy, o co tak dokładnie w tym wszystkim chodzi.

Konstrukcja ubezpieczenia niskiego wkładu własnego wygląda bowiem w ten sposób, iż bank podpisuje umowę generalną (zwaną często ramową) z wybranym przez siebie ubezpieczycielem (Towarzystwem Ubezpieczeniowym). Oczywiście o umowie tej kredytobiorca nie ma zielonego pojęcia, ani nie zna jej warunków, gdyż banki zwyczajowo „zapominają” kredytobiorców o niej poinformować lub też informacja o niej jest w taki sposób „przemycana” w umowie kredytowej, że osoba podpisująca umowę - nie wie do końca na co tak naprawdę się zgadza, ostatecznie ubezpieczeń przy kredycie hipotecznym jest tyle, że kolejne ubezpieczenie i opłaty przestają budzić jakiekolwiek podejrzenie, zwłaszcza, że nadal jednak traktujemy banki z pewną dozą zaufania.

Tymczasem to ubezpieczenie jest na tyle istotne, iż w takiej umowie bank ubezpiecza się od tego co by się stało, gdyby kredytobiorca nie spłacił zaciągniętego kredytu (wkładu) i wszystko byłoby w porządku gdyby nie to, że ubezpieczonym jest tu tylko bank i to on dostaje ewentualne odszkodowanie, ale składki tego ubezpieczenia nie płaci już bank, tylko oczywiście nasz nieszczęsny konsument. W efekcie nawet w sytuacji zajścia zdarzenia objętego ubezpieczeniem (np. brak spłaty kredytu) bank otrzyma określoną kwotę pieniężną objęta ubezpieczeniem, natomiast towarzystwo ubezpieczeniowe będzie i tak dalej dochodziło spłaty kredytu od nas jako kredytobiorcy. Powyższa sytuacja jasno więc obrazuje, że konsument jest podwójnie poszkodowany, raz bo płaci (z reguły co 36 miesięcy) składki na ubezpieczenie, dwa bo nic z tego nie ma, gdyż ubezpieczenie nawet takiej osoby nie obejmuje.

Banki oczywiście nieustannie i uparcie twierdzą, że wszystko jest w porządku, no bo przecież konsument otrzymał kredyt na zakup mieszkania, więc korzyść z tej całej sytuacji otrzymał, a po drugie, bank musiał się zabezpieczyć, bo rzekomo i tak ustanowiona hipoteka na nieruchomości sama w sobie nie wystarcza. Co więcej dla lepszego „zamaskowania” istoty takich opłat banki posługują się w umowach kredytowych rozmaitymi nazwami dla takich opłat, oprócz ubezpieczenia niskiego wkładu własnego, można bowiem natrafić na tzw. opłaty manipulacyjne czy też ubezpieczenie przez bank kredytowanego wkładu własnego. Mechanizm zawsze jednak jest ten sam, bank rzekomo ubezpiecza brakujący wkład własny i do momentu jego spłaty pobiera od nas opłatę z reguły w cyklach co 3 lata. W rzeczywistości jednak nie mamy wystarczających informacji powalających nam określić to jak długo będziemy jeszcze musieli bankowi płacić za to ubezpieczenie, czy bank prawidłowo wyliczył naszą składkę (zwłaszcza przy kredytach walutowych) oraz czy w ogóle kontynuowanie tego ubezpieczenia jest zasadne.

W innych jeszcze przypadkach często okazuje się, że opłacane przez nas składki trafiają do zupełnie innego towarzystwa ubezpieczeniowego aniżeli ubezpieczyciel wpisany w umowę kredytowej lub też, że składki odprowadzane przez bank różnią się wysokością od tego co bank pobrał od nas jako kredytobiorców. W takiej sytuacji kwestia naruszenia warunków umowy kredytowej staje się oczywista i odzyskanie wpłaconych składek czy to za pomocą Rzecznika Finansowego czy to za pomocą właściwego sądu nie powinna stanowić dla nas większego problemu.

Tym samym sposób postępowania w sytuacji kiedy otrzymamy od banku kolejną informację o składce ubezpieczenia niskiego wkładu własnego powinien więc polegać na wysłaniu do banku swojego pisemnego stanowiska, w którym poinformujemy bank o niewyrażeniu zgody na pobranie od nas kolejnej składki z tytułu tego ubezpieczenia. Możemy również jednocześnie żądać zwrotu pobranych już od nas składek powołując się na to, że klauzule umowy kredytowej stanowią postanowienia niedozwolone, których bankowi stosować nie wolno. Niestety 99 % reklamacji w takich sprawach jest odrzucanych, a środki na to ubezpieczenie często bywają ściągnięte z naszego rachunku bankowego nawet wbrew naszej woli i jedyną drogą na odzyskanie naszych pieniędzy jest złożenie pozwu sądowego.

W celu przygotowania takiego pozwu najlepiej jest zwrócić się do wyspecjalizowanej Kancelarii Prawnej, która posiada już doświadczenie w sporach z bankami w zakresie dotyczącym kredytów hipotecznych oraz w zakresie samego ubezpieczenia niskiego wkładu własnego. W praktyce bowiem uzyskanie pozytywnego wyroku sądowego pozwoli nam nie tylko odzyskać wpłacone już składki ale powinno nas również uchronić przed kolejnymi płatnościami na rzecz banku z powodu tego niekorzystnego ubezpieczenia.


Jarosław Jastrzębski jest radcą prawnym, zajmującym się odzyskiwaniem składek ubezpieczenia UNWW, właścicielem Kancelarii Prawnej www.jastrzebski-legal.pl

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.